Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nerlens Noel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nerlens Noel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 września 2016

Przewodnik Kibica 2016/17: Philadelphia 76ers

Podczas roastu 76ers na r/nba jeden z użytkowników napisał, że film "Filadelfia" z Tomem Hanksem pierwotnie miał być o mężczyźnie umierającym powolną śmiercią od oglądania meczów Sixers, ale twórcy uznali ten motyw za zbyt depresyjny, więc zmienili go na AIDS. Czas na nowe. To może być sezon, w którym klub z Filadelfii przestanie być zbiorem memów, a stanie się konkurencyjnym dla innych zespołem. Proces Sixers wchodzi w drugą, przyspieszoną i znacznie przyjemniejszą fazę. Pora sprawdzić na ile wykiełkują zebrane nasiona.
W szeregach Sixers można wyczuć sporo optymizmu jak na drużynę, która w poprzednim sezonie wygrała 10 z możliwych 82 meczów. Jednak nie ma się co dziwić. W końcu po trzyletnim tankowaniu, procentowo najgorszej frekwencji w lidze, ten zespół zdaje się mieć może nie tyle ręce i nogi, co przynajmniej tułów i głowę.
Obecny stan rzeczy to głównie owoc pracy Sama Hinkiego, w dobrym i złym tego słowa znaczeniu. Choć sam proces był długimi fragmentami bolesny to dzięki niemu udało się zgarnąć numer 1 w poprzednim drafcie i prawdopodobnie największy talent w postaci Bena Simmonsa - niską 4, wprawdzie bez rzutu, lecz z wizją gry i wspaniałym podaniem, co już zdążyliśmy zobaczyć podczas ligi letniej. Do zdrowia powraca Joel Embiid po tym jak dwa i pół roku temu przedwcześnie skończył sezon na uniwersytecie w Kansas. Od tego czasu konieczne były dwie operacje prawej stopy, które uniemożliwiły Kameruńczykowi grę w profesjonalną koszykówkę. Pozostało nam jedynie obserwowanie nielicznych highlightów, które wyciekały z jego treningów, czy śledzenie mediów społecznościowych, w których jedynie Rysiek Jefferson na Snapchacie może mu się równać. Jednak Embiid nareszcie ma wrócić i pytanie jak dużą rdzę pozostawiły po sobie niecałe trzy lata odpoczynku od poważnej koszykówki.
Oczekiwania, choć nieco ostudzone przez szereg niefortunnych okoliczności, nadal są spore. Embiid to jeden z tych tzw. późnych talentów. Zaczął grać w basket dopiero w wieku 16 lat, ale już w NCAA, mając 19 lat, dał się poznać jako dominator. W niemal każdym meczu dodawał od siebie coś nowego, a tempo jego rozwoju było naprawdę imponujące. Jeżeli w przypadku Kameruńczyka - pobożne życzenie - dopisze zdrowie to wciąż ma potencjał na bycie najlepszym zawodnikiem Sixers. Bo jest to talent na miarę Karla-Anthony’ego Townsa czy Anthony’ego Davisa. Ale przede wszystkim musi być zdrowy, by z Simmonsem stworzyć przyszłość Sixers.
Żeby nie było też tak dobrze, w Filadelfii pozostaje nierozwiązany problem na pozycji centra i jest to po części wina Sama Hinkiego. Zobaczcie o ile łatwiej byłoby Sixers, gdyby w 2015 roku w drafcie - wtedy jeszcze GM Szóstek - postawił na PG/ SG lub gdyby Lakers nie wygrali z nr 2 D’Angelo Russella. Już sezon wcześniej można było stworzyć jakiś zalążek: pick and rolle np. Mudiaya z Noelem, który w tych kombinacjach wyglądał bardzo dobrze z zawodnikiem pokroju Isha Smitha. A tak pojawił się tylko log-jam.
Postawienie na Jahlila Okafora sprawiło, że obecnie będzie trzech graczy - każdy z nich potrzebuje czasu - na tę samą pozycję. I żaden prawdopodobnie nie będzie mógł ze sobą grać (może Embiid-Noel). Wydaje się, że któryś z dwójki Okafor/ Noel zostanie wymieniony, być może jeszcze przed startem sezonu, tylko kwestią pozostaje to co uda się Sixers otrzymać w zamian. Najlepiej, aby do Filadelfii trafił rozgrywający/ rzucający obrońca wiekowo zbliżony do Simmonsa, Embiida i Noela/ Okafora, tak by trzon zespołu wszedł w swój prime-time w mniej więcej tym samym czasie.
Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić, głównie dlatego, że mało która drużyna ma wakat na pozycji centra i jednocześnie coś interesującego do zaproponowania. Sixers tak naprawdę nigdy nie mieli też jakiejkolwiek przewagi negocjacyjnej, w końcu każdy GM w NBA wie, że Philly potrzebuje rozluźnienia wśród wysokich. Jeżeli miałoby dojść do wymiany to mam wrażenie, że wartość Okafora jest w tym momencie wyższa, tylko zapotrzebowanie na rynku na centrów o podobnych parametrach - bestia w post bez obrony i trójki - nie wygląda dla byłego zawodnika Duke obiecująco. Prościej byłoby znaleźć nowy dom dla Noela, którego zdecydowanie łatwiej można wpasować do jakiejkolwiek drużyny. Jego zestaw umiejętności - rim-runner z obroną - jest mało inwazyjny i nie wymaga wielkich roszad w składzie. Wystarczy dobry w pick and rollach rozgrywających i strech-4, aby Noel mógł działać w podobnej roli jak Tyson Chandler, czy DeAndre Jordan.
Dla samych zainteresowanych, jak i Sixers, byłoby dobrze, gdyby do wymiany doszło jeszcze przed sezonem, tak by nie łudzić się, że posiadanie trzech wartościowych graczy na tę samą pozycję ma sens. Każdy z nich potrzebuje gry w jak najlepszych dla siebie warunkach, inaczej wpłynie to niekorzystnie na ich rozwój, czego przykładem może być poprzedni sezon Sixers i męczarnie jakie przeżywali ze sobą Noel i Okafor, przebywając razem na parkiecie.
Nie ma gwarancji, że projekt, który rozpoczął Sam Hinkie i kontynuuje w przyspieszonym tempie i innym formacie Bryan Colangelo wypali. Wciąż pozostaje sporo niepewności, czy całość będzie funkcjonować, ale przynajmniej widać już jakiś zalążek: ten sezon powinien pokazać, że w Filadelfii są zawodnicy - na bardzo wczesnym etapie swojej kariery - którym można zaufać i przede wszystkim wokół, których można budować normalny zespół.
Rotacja:
PG: Jerryd Bayless, Sergio Rodriguez, Ben Simmons, TJ McConnell
SG: Gerald Henderson, Timothe Luwawu, Hollis Thomson, Nik Stauskas
SF: Robert Convington, Dario Saric, Timothe Luwawu, Jerami Grant
PF: Ben Simmons, Dario Saric, Robert Convington, Richaun Holmes, Elton Brand
C: Nerlens Noel, Jahlil Okafor, Joel Embiid
Pierwsza Piątka: Możliwości/ zmian jest sporo. Sixers nie będą już składem D-League, a drużyną koszykówki z perspektywicznymi zawodnikami otoczonymi przeciętnymi weteranami. Ben Simmons będzie podstawowym rozgrywającym Sixers z pozycji numer 4, stąd na 1 dobrym uzupełnieniem powinien być Jerryd Bayless. Ten niekoniecznie potrzebuje piłkę w rękach by być przydatnym: w poprzednim sezonie trafiał lepiej za trzy (43,7%) niż z gry (42,3%) i wystąpi w podobnej roli jak w Milwaukee obok Giannisa Antetokounmpo - rozgrywającego. Z tą różnicą, że teraz będzie szukał trójek po podaniach Bena Simmonsa.
Dario Saric, kolejny skrzydłowy z dobrym czuciem piłki, wydaje się, że zacznie sezon z ławki: Chorwat może prowadzić grę rezerwowych. Stąd na pozycji niskiego skrzydłowego postawiłbym na Roberta Covingtona.
To będzie jego czwarty sezon zawodnika, który stylem gry przypomina wyrób prosto z Doliny Krzemowej. Wprawdzie Covington trafiał zaledwie 39% z gry i 35% za trzy, to jego częstotliwość rzutów za trzy w stosunku do rzutów za dwa sprzyja mocno analityce. W zeszłym sezonie oddawał średnio 7,2 trójek na mecz, przy tylko 3,4 próbach za dwa. Jego liczba rzutów na mecz raczej spadnie i kwestia, by potrafił je lepiej przetwarzać. Dobrym prognostykiem są sytuacje catch&shoot, w których trafiał efektywne 57% i generalnie jest zawodnikiem, który mocno polega na wykreowaniu mu dogodnych pozycji rzutowych. Przede wszystkim wyróżnia się jednak w obronie: w poprzednich rozgrywkach był 3 w kategorii Defensive Real Plus Minus, tuż za Kawhim Leonardem i LeBronem Jamesa. Jest w stanie kryć kilka pozycji i to też jeszcze jeden powód, by - przynajmniej na początku - zaczynał przed Dario Saricem, który może mieć kłopot z kryciem atletycznych graczy. Z czasem myślę, że Simmons - o czym wspominał Brett Brown - będzie występował jako 1, co stworzyłoby miejsce dla Chorwata jako niskiej 4.
Ewentualnie, Brown może próbować niekonwencjonalnych ustawień z dwoma wysokimi, Simmonsem jako rozgrywającym i Saricem na 3. Taki line-up mocno zabierałby i tak skomplikowany w tej drużynie spacing, ale - nie wiem… - może pozwoliłoby wykorzystać potencjał najlepszych posiadanych zawodników. Gdy niemal każdy szuka small-ballu, ciekawym eksperymentem byłoby pójście w drugą stronę i sprawdzenie big-ballu, szczególnie przy zawodnikach jakimi dysponuje Brett Brown.
Rezerwowi: Wszystko wskazuje, że Nerlens Noel zacznie sezon w pierwszej piątce  i - jeżeli nie dojdzie do wymiany - Jahlil Okafor będzie pierwszą opcją w ataku z ławki, co w teorii nie jest złym pomysłem. Przy jego umiejętnościach w grze 1v1 będzie mógł dalej karcić centrów rywali w ataku, a w obronie - przeciwko rezerwowym - jego braki nie będą tak widoczne. Inna sprawa jak Okafor przyjąłby rolę rezerwowego w takim zespole jak Sixers. Joel Embiid z ławki przy restrykcjach minutowych ma sens i podobnie jak Okafor, przeciwko rezerwowym line-upom będzie mógł grillować, co więcej: jego wejście do NBA przebiegnie płynniej. Na początku nie zostanie rzucony na głęboką wodę, tylko powoli zacznie łapać utracony rytm.
Dario Saric z ławki nie będzie aż tak dublował się z Simmonsem, chociaż zobaczymy dużo line-upów, w których ta dwójka zagra obok siebie. Kwestia na ile pewny będzie rzut za 3 Chorwata: w zeszłym sezonie w Eurolidze trafiał solidne 40%, w dwóch wcześniejszych rozgrywkach po 31%. Nieco niepokojące mogły być Igrzyska w Rio, podczas których trafił ledwie 26% rzutów za 3. Dał się jednak poznać jako przyszłościowy all-around player i w zasadzie to chorwacki Ben Simmons z na pewno lepszym rzutem za 3. Problemem Sarica pozostaje jednak to, że Sixers dodali do składu jego bardziej utalentowaną wersję.
Na pewno dobrą rzeczą jest większa liczba w składzie ball-handlerów. W zeszłych rozgrywkach najlepszym kozłującym był Ish Smith, teraz jest przynajmniej 3 zawodników z wartościowym rozegraniem. Prócz wspomnianych Simmonsa i Sarica rotację poszerzono o Sergio Rodrigueza: 30-letniego PG reprezentacji Hiszpanii i MVP Euroligi z 2014 roku, który może być najlepszym graczem w pick-and-rollu Sixers. W poprzednim sezonie notował w barwach Realu Madryt 12 punktów i 6,1 asysty na mecz. Trafiał także 41% za trzy i choć ze swoją obroną będzie dużym obciążeniem to przy kulawym spacingu zespołu powinien być z ławki wartościowym wzmocnieniem.
Do rotacji powinien przebić się debiutant Timothe Luwawu: to ten typ 3&D skrzydłowego, który jest obecnie mocno ceniony w obecnej NBA. Istnieje szansa, że zobaczymy ustawienie złożone właśnie z czterech skrzydłowych i centra: Simmons-Luwawu-Covington-Saric-Noel/Embiid, które w teorii wygląda obiecująco w defensywie. Nie byłbym też zdziwiony, gdyby Nik Stauskas wypadł całkowicie z rotacji i musiał powoli szukać nowego klubu w Europie, czy Chinach.
Trener: Brett Brown (47-199). Ani razu nie zdarzyło się, by Brett Brown w swojej trzyletniej przygodzie z Sixers przekroczył granicę 20 zwycięstw w sezonie, bo oczywiście nie taki był cel zespołu. Sytuacja, w której postawiony był przez zarząd trener drużyny z Filadelfii wskazywałaby, że tak naprawdę nie wiemy jakim szkoleniowcem jest Brown. Dawał sygnały, że ma potencjał na bycie bardzo dobrym trenerem, ale ani razu nie mógł pokazać pełni swoich możliwości. W końcu pracował z najgorszym składem w lidze przez trzy lata i choć nie kazano mu wygrywać, dwa razy nie skończył na dnie tabeli, co w ostatecznym rozrachunku nie było najlepszym pomysłem. W ostatnim sezonie chyba był zmuszony do bardziej perfidnego tankowania, szczególnie na początku rozgrywek zdarzało się, że gdy Sixers w końcówkach potrzebowali punktów to Brown podejmował dziwne decyzje i np. sadzał na ławce Okafora. Teraz w końcu powinno być inaczej. Brown będzie miał szanse, aby pokazać co potrafi: skład jakim dysponuje, choć ogromnie daleki od ideału, jest i tak najlepszym jaki otrzymał od GM-ów Sixers.
Ryzyko: Zdrowie Joela Embiida to zawsze ryzyko.
Rzut Bena Simmonsa to problem, który wraz z biegiem sezonu musi być coraz mniejszy. Oglądając Australijczyka podczas ligi letniej, miałem wrażenie, że ten bał się rzucać, nawet gdy był całkowicie odpuszczany przez przeciwników. W NBA nic się nie zmieni, Simmons będzie zostawiany nie tyle nawet na linii za 3, ale też na półdystansie: kwestia, by debiutant włożył mnóstwo pracy w udoskonalenie swojego rzutu. To prowadzi do kolejnego problemu, o którym było głośno podczas pobytu Simmonsa w LSU, czyli jego wątpliwym podejściu. Czasami przechodził obok meczów i nie wyglądał jakby mu zależało, co odbijało się na defensywie i grze Australijczyka.
O tłoku na pozycjach centra wspominałem we wstępie i to coś na co należy zwrócić szczególną uwagę. Na tym polu mogą pojawić się jakieś niesnaski, czy wycieki do mediów, że dany zawodnik jest niezadowolony ze swojej liczby minut. Nerlens Noel już wspominał, że cała sytuacja z trzema starterami wśród centrów jest głupia i nie ma żadnego sensu. Co więcej, wymierzył cios w zarząd, dodając, że wraz z odejściem Sama Hinkiego można się było spodziewać jakichkolwiek ruchów ze strony rodziny Colangelo.
Nerlensowi Noelowi kończy się po sezonie kontrakt i center - o ile będzie jeszcze w klubie - może zacząć kręcić nosem i szukać ucieczki, jeżeli Sixers nie zaproponują mu maksymalnej umowy.
Warto dodać jeszcze pucz, który odbył się z pomocą Adama Silvera i przejęcie sterów Sixers przez rodzinę Colangelo. Pozostał spory niesmak przy “odejściu” Sama Hinkiego z klubu i ciekawy będzie kierunek jaki zostanie obrany przez zarząd. Czy Sixers zaczną szukać bardziej doraźnych rozwiązań już teraz, czy na spokojnie zgarną wysoki wybór w drafcie 2017 i wtedy wejdą w tryb “win-now”. W zanadrzu posiadają chroniony w top-3 pick Lakers.
Mocne strony: Potencjał i powiew świeżości. Sixers to zespół na początku drogi i choć będzie wiele nocy, kiedy wyraźnie będą odstawać od przeciwników, to w końcu powinniśmy zobaczyć kierunek, w którym zmierza ta drużyna. Może sam zespół nie powala, jednak oglądanie takich zawodników jak Simmons, Embiid, czy Saric będzie przyjemne niezależnie od wyników. Szczególnie w tych dwóch pierwszych nazwiskach drzemie talent, którego dawno w Filadelfii nie widziano.
Obrona, przy optymalnym zestawieniu powinna także - nie do przesady - stać się mocną strona. Brett Brown w sezonie 14/15 z ogórków i Nerlensa Noela stworzył 12 defensywę NBA, więc przy lepszym personelu może ponownie wskoczyć do drugiej dziesiątki.
Podoba mi się też, że do drużyny już od początku sezonu dodano weteranów takich jak Brand, Henderson, czy Bayless, którzy nie zahamują rozwoju młodych graczy, a pozytywnie wpłyną na atmosferę i grę poszczególnych zawodników. U Sama Hinkiego próżno było tego szukać. Młodzi byli rzucani z miejsca na głęboką wodę i brakowało doświadczonych głosów w szatni.

czwartek, 3 marca 2016

Dwie niekompatybilne części 76ers

Jahlil Okafor i Nerlens Noel to potencjalnie bardzo dobrzy zawodnicy NBA. Jest tylko jeden problem. Zupełnie do siebie nie pasują.

Budując drużynę poprzez draft, w sporym uproszczeniu, musisz odpowiedź sobie na podstawowe pytanie. Mianowicie czy korzystniej jest wybrać najlepszego dostępnego zawodnika i zgarnąć teoretycznie najcenniejszy asset, czy też lepiej dopasować swój wybór wyłącznie pod potrzeby drużyny.

Oba podejścia są zasadniczo ryzykowne. Zgarniesz gościa dobrze pasującego do zespołu, ale w ten sposób być może pominiesz przyszłą gwiazdę ligi. Z drugiej strony, postawisz na gracza całkowicie nie komponującego się z drużyną, przez co wstrzymasz rozwój poszczególnych zawodników, a zespół będzie gorszy niż suma jego części. Przykładem takiego podejścia jest Sam Hinkie, który mając już w składzie Nerlensa Noela, uznał że jakoś to będzie – coś wymyślimy – i do Doliny Krzemowej NBA ściągnął Jahlila Okafora. W pewnym sensie to nastawienie okazuje się błędne.

Bo tak naprawdę nie chodzi o żadną z wymienionych rzeczy. Liczy się, by w konkretnym celu wybrać twoim zdaniem jak najlepszego zawodnika, a potem stworzyć mu najkorzystniejsze warunki do rozwoju. Na nowego gracza musisz mieć przede wszystkim pomysł. W Filadelfii jest z tym w pewnym sensie kłopot. Cierpi Jahlil Okafor i progres Nerlensa Noela, który grając poza swoją pozycją, mam wrażenie trochę zatrzymał się w miejscu. Obecną sytuację szczególnie tego drugiego najlepiej przedstawiają liczby (ppp – punkty na posiadanie).

Zasadniczo możemy zaobserwować, że Noel traci bardzo dużo w ataku, grając z Okaforem. Spada jego skuteczność, jest mniej wykorzystywany, a drużyna z oboma zawodnikami gorzej broni. Łatwo to wytłumaczyć. Od centra Sixers wymaga się robienia rzeczy, których po prostu robić nie potrafi. Mianowicie, ustawia się go dalej od kosza, gdzie jest skazany na dalsze rzuty, a ze swoim niestabilnym jumperem nie wpływa to dobrze na samego zawodnika, jak i drużynę. Nie ma też na tyle płynnego kozła, by po dryblingu wypracowywać sobie czyste pozycje. W obronie często musi bronić czwórki przeciwnika i znowu – grać dalej od kosza. Nie wyciągniesz maksymalnego potencjału z Noela, jeżeli będziesz go notorycznie odsuwał od obręczy. W ten sposób niweluje się jego największe atuty, czyli rim-protection w defensywie, a w ofensywie wymaga się od niego bycia tym kim po prostu nie jest. Nerlens Noel najlepiej sprawdzi się w roli Andre Drummonda lub DeAndre Jordana, czyli centra otoczonego trzema strzelcami z dystansu i dobrym rozgrywającym. Wtedy jest więcej miejsca na parkiecie, by grać akcje, w których Noel czuje się najlepiej – pick and rolle.

Wystarczy rzucić mu loba na dowolnej wysokości, a ten niemal na pewno zapakuje piłkę z góry. Tuż pod koszem trafia 70.5%, co jest jednym z czołowych wyników w lidze. W pick and rollach Noel zdobywa nieoszałamiające 0.92 ppp, gdzie dla przykładu DeAndre Jordan notuje 1.41, a Andre Drummond 1.11. Ale im lepszy rozgrywający, tym lepszym zawodnikiem stanie się Noel.

Także, dzięki koszykówce z czterema rzucającymi tworzy się nieustanne zagrożenie dla drużyny przeciwnej. Pojawia się klasyczny dylemat – pilnować paint czy zaatakować strzelca za 3. Dobrym przykładem jest poniższa akcja, w której Knicks podwajają w post Noela, dzięki czemu niekryty na szczycie znajduje się Ish Smith. Ten następnie atakuje kosz, ale przez to że 3 graczy jednocześnie rozciąga grę, tworzy się przestrzeń. Rywal jest spóźniony. Rozgrywający Sixers ma wybór – może swobodnie zaatakować obręcz na lay-up lub rozrzucić piłkę do rogu. Prosty pick and roll pozwolił Sixers na samym początku wytworzyć korzystny dla siebie mis-match.

Czy to oznacza, że nie da się grać już na dwóch wysokich? Absolutnie nie. To mogłoby zadziałać, gdyby Jahlil Okafor był co najmniej solidnym obrońcą. Ten jednak jest jednym z najgorszych defensorów w lidze, na pozycji która wymaga od niego przede wszystkim obrony. Na 75 centrów, Okafor plasuje się na 74 miejscu w Defensive Real Plus Minus – gorszy jedynie jest Enes Kanter, co by się zgadzało. Ta statystyka promuje wpływ w defensywie wysokich bardziej niż innych graczy i naprawdę trudno jest być w niej na minusie, ale Jahlil to jeden z siedmiu takich przypadków. Do tego często nie nadąża za akcjami, bo po prostu jest wolny.

W przypadku jego powodzenia ważna jest też umiejętność podawania/ zdobywania asyst. Okafor to dobry podający, ma duże dłonie, więc łatwo kontroluje piłkę, ale często jest samolubny i nie za bardzo szuka łatwiejszych opcji. Jak wspominał w swoim niedawnym podcaście Zach Lowe opierając zespół o bestię w post, twoje powodzenie zależy od tego jak dobrym obrońcą i podającym jest ten zawodnik. Okafor może być plusowy w obu elementach, ale wszystko wskazuje, że do tego jeszcze daleka droga. Dużo też zależy od tego kim się go otoczy. Im więcej wstawi się graczy 3&D obok Jahlila, tym spacing drużyny będzie lepszy, a co za tym idzie płynność w ataku pójdzie w górę.

Póki co z nikim na parkiecie Szóstki nie są tak minusowe jak z byłym zawodnikiem Duke. Gdy Okafor gra, Sixers są gorsi od przeciwnika o 15.2 punktu. A gdy Jaha na parkiecie nie ma, 76ers są gorsi już o 5.4 punktu. To poniekąd przykład tego jak świetny zawodnik w ofensywie 1v1 nie przekłada się na atak całego zespołu. Ekipa z Filadelfii z Okaforem na parkiecie zdobywa średnio 90.2 punktu, natomiast bez 102.6.

Wynika to z wielu przyczyn: złe ustawienia, ograniczone rotacje, ale w ogóle budowa zespołu wokół centra operującego głównie w post, szczególnie takiego bez obrony, jest jednym z najtrudniejszych zadań w NBA. Dużo rzeczy musi jednocześnie kliknąć. Potrzebujesz przede wszystkim odpowiednich ludzi i w takich przypadkach potencjalny sufit zespołu zdaje się ograniczony. Być może, jest to jedna z przyczyn dlaczego Orlando Magic nie mogą zrobić kroku naprzód, grając Nikolą Vucevicem.

Nie oznacza to, że nie warto iść w tym kierunku. Nie oznacza to też, że nie da się zbudować dobrego zespołu wokół Jahlila Okafora. To możliwe, tylko jest to znacznie trudniejsze, bardziej czasochłonne i ryzykowne – bo co jeżeli ten nie rozwinie wystarczająco swoich mankamentów? Wtedy zostałby drugim Alem Jeffersonem. Znacznie łatwiej jest stworzyć drużynę obok takiego gracza jak Nerlens Noel, bo jego wady są do przyjęcia i nie rażą tak bardzo na tej pozycji.  

I jeżeli można mieć o coś pretensje do Sama Hinkiego to o to, że ten sezon jest trochę zmarnowany. Gdy można było rozwijać dwójkową grę Noela z kimś bardziej pod niego pasującym – np. Porzingis, Hezonja, Winslow czy Mudiay – GM Sixers postawił na człowieka wykluczającego się z najlepszym posiadanym zawodnikiem.

Nie przeczę, zarówno Noel i Okafor mają swoją wartość na rynku. Zawsze Sixers będą w stanie któregoś z nich za coś konkretnego wymienić. Ale można było zbudować już jakiś fundament, stworzyć coś co przyjęłoby się także w przyszłości. Tego zabrakło. To nie matematyka czy zgarnianie kolejnych assetów, a chemia. Po prostu. A na nią już nie ma wykresów czy innych statystyk. 

niedziela, 17 stycznia 2016

Sixers dołączyli do NBA i duża w tym zasługa Jahlila Okafora

Philadelphia 76ers po powrocie do drużyny Isha Smitha nie są już statystycznie najgorszą drużyną w historii NBA. Momentami prezentują całkiem przyjemną koszykówkę dla oka i jedną z przyczyn lepszej postawy Szóstek jest nie tylko gra nowego-starego rozgrywającego, ale progres Jahlila Okafora.

Były zawodnik Duke już jest bardzo dobrym graczem w ataku. Zdobywa punkty po akcjach przodem, tyłem do kosza, po różnych piruetach, pompkach, ścięciach czy floaterach. Jego arsenał w ofensywie jest doprawdy zaskakujący i przez to niesamowity.

Co prawda, Okafor wciąż pozostaje najbardziej minusowym zawodnikiem drużyny (-9), ale w ostatnich 6 meczach wygląda to lepiej. Z nim na parkiecie Sixers są lepsi aż o 5.5 punktu, co zważając na to, że Philly niemal wyłącznie przegrywa jest wynikiem świetnym. Dla porównania z Noelem było to -8.9. Warto też zaznaczyć, że bez Okafora na parkiecie Szóstki były gorsze od przeciwnika o średnio 16.4 punktu i to najlepiej obrazuje wpływ Jaha na drużynę.

Kwestią jest, by Sixers potrafili odpowiednio wykorzystać umiejętności Okafora w ofensywie i stworzyć mu środowisko do łatwych akcji. Brett Brown próbuje różnych rzeczy, część z nich jest dobra, część - ze względu na dysponowany personel - mocno ograniczona. Ale zarys jest jak najbardziej pozytywny i kilka takich akcji postaram się tutaj pokazać.

Jahlil żyje z gry 1v1. Jest zabójczy w wykorzystywaniu takich sytuacji (najświeższą ofiarą jest frontcourt Blazers, który przez większość meczu decydował się nie podwajać wysokiego - Jah trafił 75% swoich rzutów na 25 punktów). Zdarza się, że Okafor ustawia się na dystansie i wbrew pozorom jest to niezły pomysł. Gdy przeciwnik kryje go na radar, center Sixers ma miejsce by się rozpędzić i skarcić przeciwnika. Tak jak poniżej, gdzie Tristan Thompson dostał za późno pomoc w obronie. Dzięki temu Jah po prostu przepchnął słabszego rywala.

To już trudniejsza sytuacja, którą Okafor i tak przetworzył na punkty. Znowu całość zaczęła się od Jaha czekającego na linii za 3. Wszystko od momentu otrzymania piłki zrobił jak profesor – ludzie mogliby się do niego zgłaszać na płatne staże gry w post. 

Ponownie Cavaliers zostawili mu za dużo miejsca, poszedł też zły switch, gdzie Dellavedova krył podkoszowego. Ale w jednej akcji widzimy w pigułce co potrafi Okafor – pompka, kozioł, przepchnięcie rywala, obrót i trach.

Tak wysokie ustawienie Jahlila ma także swoje złe strony. Przede wszystkim, lepsza obrona dostosuje się do tego co robi Okafor i zacznie go spychać jak najbliżej linii za trzy, ale tak by nie miał stamtąd możliwości manewru. Innymi słowy, przeciwnik zamknie podkoszowemu przestrzeń do ścięcia do kosza/ mid-range, tym samym zmuszając go do oddania długiej, nieefektywnej dwójki. Obrona rywala dzięki temu wymusza na Sixers dokładnie taki rzut, jaki chce.
To nie byłby by aż taki problem, gdyby wysoki Szóstek potrafił rozciągnąć grę. Z półdystansu trafia przeciętne 34% swoich rzutów, w tym 29,5% długich dwójek. Póki co o grze za 3 nie ma co jeszcze mówić, ale… gdyby Jahlil rozwinął swój zasięg to wszelkie kombinacje pick and pop grane z rozgrywającym, który potrafi ściąć do kosza, byłyby strasznie trudne do powstrzymania. Okaforowi zdarza się po zasłonie zostawać wyżej, co niezorientowanego przeciwnika może zaskoczyć. W ten sposób odciąga teoretycznego rim-protectora od obręczy. Dzięki temu tworzy się miejsce pod koszem do penetracji dla szybszego rozgrywającego do łatwych punktów, co poniżej skarcił T.J. McConnell.
Gdyby w takiej akcji poszedł logiczny switch centra na wjeżdżającego rozgrywającego, wtedy Okafor mógłby skarcić mniejszego obrońcę – wykorzystać swoją siłę lub nad nim rzucić. Na pewno jest to jedna z ciekawszych rzeczy do obserwowania w Filadelfii - na ile podkoszowy Sixers rozwinie swój zasięg rzutowy.

Warto też wspomnieć o sytuacjach, w których Big J jest podwajany przez przeciwnika. Ten wielokrotnie zdobywał w takich akcjach punkty, dzięki swojej sile i zwinności, ale nie zawsze jest to możliwe. Wtedy trzeba poszukać innych rozwiązań.

Okafor ma strasznie duże łapy, co ułatwia mu operowanie piłką. Dzięki temu może swoim balansem ciała zwieść rywala albo poszukać podania, a jak na wysokiego robi to zaskakująco płynnie. Więc, gdy rywal decyduje się na podwojenie Jaha, otwiera się przestrzeń dla któregoś wolnego kolegi – w tym wypadku na szczycie niepilnowany stoi Ish Smith.

Sixers są jednak słabą drużyną w ofensywie. Często po prostu szwankuje ustawienie całego zespołu. Ludzie nie rozciągają gry lub są odcięci od podań, przez co kuleje spacing. Przy wychodzeniu na dwóch wysokich, rzut za trzy pozostałej trójki jest kluczowy. Często tego po prostu nie ma – przez błędy zawodników Sixers przeciwnik tłoczy się w pomalowanym i niweluje największą zaletę Philly - pick and rolle 1/5 i przede wszystkim skuteczną grę Jahlila w post. To prowadzi też do strat Okafora czy kontrataków rywala. Te mankamenty obrazuje poniższy obrazek – ustawienie Sixers jest po prostu głupie.
Okafor jest wprawdzie przodem do kosza, ale musi iść sam – Stauskasa kryje Butler, a dwójka pozostałych zawodników nie rozciąga gry przez co pod koszem zrobił się tłok. Noel by wystarczył do walki o ofensywną zbiórkę. Ewentualny pick and roll między 4 a 5 byłby jak najbardziej mile widziany.

Sama gra na dwóch wysokich drużyny z Filadelfii jest ryzykowna. Sixers z duetem Okafor – Noel są gorsi o 5.9 punktu, choć w ostatnich sześciu meczach to się poprawiło i są lepsi o 1.8p. Tak czy siak to nie będzie miało szans powodzenia na dłuższą metę dopóki Okafor nie nauczy się bronić. Idealnie by też było, gdyby któryś z nich nauczył się rzucać za 3. Musi to być Okafor, bo Noel póki co ma problemy z prostymi hakami blisko kosza. Jest za to bardzo dobry w akcjach pick and roll, szczególnie w parze z Ishem Smithem. Ma też dosyć siermiężne podanie, którym potrafi wypracować czystą pozycję koledze. To przede wszystkim dobry obrońca, który w ataku największe powodzenie osiągnie grając ze strech 4 albo w ustawieniu 4-out. 

Nie zawsze też cała wina stoi po stronie wysokich, co było widać wyżej, gdzie brakowało strzelców z dystansu. Ale zdarza się, że sam Noel nie pomaga. Jak tutaj, gdzie Okafor decyduje się na podanie do rozciągającego obrońcy, ale swojemu koledze przeszkadza właśnie Noel, stojąc z nim w jednej linii. 
Jah ma słuszne pretensje po tej akcji do swojego kolegi z drużyny za przejęcie podania nieadresowanego do niego. 

*
Sixers prawdopodobnie będą musieli odpowiedzieć na pytanie czy nie warto rozważyć wymiany któregoś z wysokich. Okafor na pewno wzbudził by zainteresowanie na rynku, choć być może to Nerlens Noel, ze względu na swoją uniwersalną obronę, będzie cenniejszym aktywem. Obaj zostaną dobrymi zawodnikami, więc prędzej czy później znajdą swoje miejsce w NBA.

Idealny scenariusz zakłada, że Joel Embiid jednak w końcu wróci do zdrowia. Wtedy na 99% gra Kameruńczykiem i Okaforem zakończy się katastrofą - gdy liga odchodzi od big-ballu gra dwoma podobnymi do siebie centrami jest pozbawiona sensu. Stąd właśnie trade Okafora* może okazać się konieczny, przecież przyjdzie jeszcze Saric, a wszystko wskazuje, że w drafcie Sixers wybiorą niskiego skrzydłowego/ strech-4 - Bena Simmonsa lub Brandona Ingrama. Zrobi się tłok na pozycjach 3-5 i trzeba to będzie jakoś rozładować.

Dużo zależy od picku Los Angeles Lakers, który jeżeli wypadnie poza top 3 draftu trafi do Filadelfii. Stąd hipotetycznie może jakaś wymiana z Lakers wejdzie w grę, tak by do Los Angeles wrócił pick + ewentualnie jakiś zawodnik. Wydaje się jednak, że Sam Hinkie chciałby D’Angelo Russella, którego Lakers nie będą skłonni oddać. 

Z drugiej strony, Sixers z wyborem Lakers mogliby sami wybrać jakiegoś zawodnika na pozycje 1/2. Inne opcje, które przychodzą mi do głowy to jakiś pakiet uwzględniający C.J.’a McColluma z Blazers (za Okafora/Noela) czy Victora Oladipo z Magic (za Noela).

Są jeszcze wolni agenci, ale tutaj bez swoich assetów Sixers będą tylko jednym z wielu. Wydaje mi się, że taki Nic Batum powinien być celem dla Filadelfii. Maksymalna umowa dla Francuza to 108mln $ za 4 lata lub 144 mln za 5 lat (prawa Birda, które w tym momencie należą do Hornets). Ze swoim stylem idealnie pasuje do nowoczesnej koszykówki i ktoś powinien mu wyłożyć tego typu pieniądze, ale nie jestem całkowicie pewien, czy tak się stanie. Stąd Sixers mogliby szybkością działania po prostu Batuma przepłacić.   

Dziwnie jest być drużyną, dla której rokrocznie najważniejszym "meczem" jest draft i w tym sezonie niewiele się zmieni. Ale przy dobrych decyzjach i szczęściu to lato powinno okazać się przełomowe. Sixers od przyszłych rozgrywek może przestaną celowo tankować i zbudują pewien fundament pod ciekawy zespół. Wierzę.

*Sixers mogliby wymienić Embiida, ale po powrocie jego wartość na rynku będzie znacznie zaniżona. Inne opcje to wymiana 2 z 3 wysokich czy sprawdzenie wszystkich naraz, co raczej przyjąłby tylko papier. Mam też wrażenie, że sufit Embiida jest zdecydowanie najwyżej z całej trójki, szkopuł polega na tym, że ten może nigdy nie zagrać w NBA...